O mnie

Biel

Wszystko już zamiera. Dniem staje się bezruch,

a gwiazdy na niebie przestają migotać.

Wiatr swe pióra zgubił, ciemność w nagłym cieniu

zrzuciła kontury by ląd światła spotkać.

Błyski horyzontów splątały się w echu,

nad lądem biel w smugach zastygła wśród wołań,

lecz nie była ciszą tylko przerwą w brzmieniu

rzeźbiącą kaniony w morzach i dolinach.

Z jakiego bezkresu przyszła taka zima? –

zapytasz zdziwiony. Jasna lodu połać

odbiciem odpowie w którym twa twarz znika.

Każdy płatek śniegu to przemian melodia,

kto zmienność usłyszy, ten się do niej zbliża,

przez ślady na śniegu, w kamiennych obłokach.

4 lutego 2026

Wrocław

Może zainteresuje Cię również...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

4 × 2 =