Ta improwizacja wykorzystuje jedną z głębszych, bardziej drewnianych barw nowego instrumentu elektronicznego. Choć brzmienie przywołuje skojarzenia z instrumentami smyczkowymi, muzyka prowadzona jest oddechem — dlatego najważniejsze stają się tu nie wirtuozeria ani efekt, lecz ciepło, ciągłość i bardzo skupione trwanie dźwięku. Utwór rozwija się powoli, w gęstym, ziemistym nastroju. Frazy nie śpieszą się do melodii; raczej wyrastają z oddechu, jakby dźwięk powstawał wewnątrz ciemnego drewna, wody i rozgrzanej ziemi. W muzyce jest dużo ciężaru, ale nie jest to ciężar smutny — bardziej poczucie głębi, obecności i cichej siły. Z czasem brzmienie staje się coraz bardziej nasycone światłem. Niskie tony i drzewna barwa tworzą przestrzeń, która przypomina las ciemnego złota: ciepły, gęsty, rozświetlony od środka. Muzyka nie prowadzi słuchacza ku gwałtownej kulminacji, lecz ku pogłębieniu — fala za falą, oddech za oddechem. „Ciemne złoto rzeki” to utwór o żywym cieple ukrytym w głębi. O muzyce, która nie musi być szybka ani głośna, aby poruszać. O dźwięku prowadzonym oddechem tak, jakby sama rzeka miała drewniane serce i pozwoliła na chwilę usłyszeć jego spokojne bicie.
Ciemne złoto rzeki
