Czytałem właśnie książkę antropologa kultury Dariusza Czaji “Kwintesencje” o muzyce barokowej. Lektura była miła i ciekawe do czasu, gdy pojawiła się teza, iż musimy wierzyć bezgranicznie w świat kantat i pasji Bacha, aby w pełni zachwycić się tą muzyką. Czy rzeczywiście? A co z zachwycaniem się muzyką Raviego Shankara? Musimy wierzyć w hinduizm? Czy muzyka jest niewolnicą religii i jej dogmatów, czy jednak nie, nawet jeśli jej twórca bezgranicznie w te dogmaty wierzył, żył w ich świecie, oddychał nim?
Czy ateista może zachwycić się Bachem?
