O mnie

Dom umarłych twarzy

Dom umarłych twarzy rozwiał się na wietrze,

Mgłą spłonęły mury, masek puste oczy

Stały się kręgami biegnącymi w przestrzeń

Lekko, coraz ciszej. Nicość ust dzień rozbił.

To nie było wichrem, lecz światłem nad cieniem,

Brzaskiem co przez maski przenika skupiony

Jakby chciał dać im krzyk i związać z istnieniem

Oblicza z papieru, lekkie pustki dzwony.

Dotknij swojej twarzy. Co czujesz na dłoni?

Sprawdź, czy także ciebie poranek w swym pędzie

Nie pozbawił znaczeń, sensu słów zasłony.

Nie jest łatwo wytrwać przed słonecznym brzmieniem

Które czas przenika, wraz z nim bezruch topi,

Ustające życie spala czystym niebem.

18 grudnia 2025

Wrocław

Może zainteresuje Cię również...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

17 − 16 =