O mnie

Dworzec w Kollupitiya

Gdzieś nad oceanem stary, pusty dworzec

kończy linię wyspy. Srebrne, kręte szyny

mienią się przy falach. Pociąg niespokojnie

sunie przy urwisku wód niezmiennej siły.

Lanka tu jest łodzią o zbyt niskich burtach,

jej pęknięte ściany niosą wciąż podróżnych

i uprawy ryżu. Każdy czas jak burza

znosi tu najeźdźców na dno chwiejnej dżungli.

Palmy są jak maszty nad płaszczyzną upraw,

zardzewiałe składy biorą ich owoce,

błękit je pożera trwając w piany szumach.

Jeszcze dach drewniany skrzypi nad ogromem,

przejść otwory ciemne przypływ w nagłych rzutach

wciąż opowiadają wsparte piasków kołem.

26 stycznia 2011

Colombo

Może zainteresuje Cię również...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

4 × 5 =