O mnie

Iran. Czy tylko zewnętrzny totalitaryzm?

   Czy rzeczywiście 75% Irańczyków jest przeciwnikami ajatollahów i IRCG? To pytanie zadają sobie wszyscy analitycy obecnej wojny. USA i Izrael wygrały już wojnę w Iranie. Potencjał militarny tego kraju został zredukowany o dekady. Teraz prezydent Trump toczy walkę o cele kolejne – zabezpieczenie Cieśniny Ormuz i ustanowienie w Teheranie władzy normalnie mogącej współpracować z Zachodem. Proxy war z Chinami też została wygrana, każdy widzi, że Chiny nie są równorzędnym z USA mocarstwem, gdyż nie potrafią zabezpieczyć swoich głównych szlaków energetycznych i handlowych, nie są też w stanie pomagać swoim sojusznikom takim jak Iran. Różni Bartosiakowie wołający od lat, że USA już w zasadzie przegrało, powinni zmienić zajęcie.

   Od już niemal dwóch tygodni na stole jest ultimatum prezydenta Trumpa dotyczące wyłączenia w Iranie światła. Zostało przedłużone dwukrotnie. Wpierw o 10 dni, teraz o jeden dzień. Zalanie Iranu ciemnością pozwoli uniknąć partyzantki dronowo – rakietowej IRCG, wyświetli też na mapach bazy Gwardii Rewolucyjnej używające generatorów. Znacząco przyspieszy to upadek reżimu. Trump jednak dość chętnie daje wszystkim więcej czasu. Wystarczy przepuścić kilka statków przez Ormuz i voila! – 10 dni. W tle prowadzone są rozmowy, jacyś ludzie w Iranie chcą się poddać, jednak dżihadyści szybko usuwają ich od władzy lub, krócej, usuwają ich samych. Możemy przypuszczać, że Amerykanie wskazują nie na swoich prawdziwych rozmówców, lecz na zupełnie dżihadystyczne osoby, aby siać zamęt wśród islamofaszystów.

   Tym niemniej obecnie u steru jest Vahidi, który prawie zginął jakieś kilkanaście godzin temu, po skutecznym ataku na centra dowodzenia IRCG w Teheranie, w którym zginęło wielu wysokich rangą dżihadystów. Vahidi niestety nie zginął, ale zamilkł na wiele godzin, co i tak, miejmy nadzieję, osłabiło morale IRCG. Ów jeden dzień dłużej do ultimatum to oficjalnie rozmowy ostatniej szansy z Vahidim, które raczej nie mają sensu. Vahidi jest stuprocentowym dżihadystą i na Iranie zależy mu mniej niż przeciętnemu Izraelczykowi. Vahidiemu zależy na dżihadzie. Po co zatem z nim rozmawiać? Wydaje mi się, że Trump, który już i tak wygrał, wacha się przed tak drastycznym krokiem jak „Dzień Elektrowni”.

   Na co można liczyć w tej ciemności? Ludność Iranu, choć rzekomo w 75% opozycyjna, nie zbuntowała się przez ostatni miesiąc, mimo sprzyjających warunków. Gdy IRCG straci monitoring zaimportowany z Chin, bunt będzie prostszy. Ciemność wyrówna szanse z rozbudowanym aparatem inwigilacji. Tak samo ma Artesz, który w świetle danych wywiadowczych stoi na krawędzi buntu. To są zwykli żołnierze, niektórzy z nich sięgający jeszcze wyobraźnią Iranu sprzed totalitaryzmu ajatollahów. USA liczy na to, że wielu z nich zależy bardziej na Iranie niż na dżihadzie. Jako, że do tej pory ich jedyną formą protestu była bierność i brak osłaniania IRCG, Trump może liczyć na to, że i im wyłączenie światła pomoże postawić się zbrojnie IRCG. Sytuacja jest o tyle złożona, że w każdym oddziale Arteszu siedzi islamski komisarz polityczny, zaś rodziny oficerów Arteszu żyją pod okiem IRCG. Tu też wyłączenie światła może pomóc.

   Elektrownie można wyłączyć na trzy sposoby – niszcząc je na lata bombami, uszkadzając bombami grafitowymi transformatory na kilka dni, lub je hakując, choć IRCG stara się je profilaktycznie odłączać od sieci.

   Na wyłączenie prądu czekają Amerykanie i Izraelczycy bojący się prac IRCG ze wzbogaconym uranem, który pozwala na skonstruowanie 11 pocisków nuklearnych. W tych warunkach opracowanie bomby atomowej przestało już być możliwe, ale pozostaje jeszcze „brudna bomba”, którą przenieść może nawet dron, aby stale skazić obszar o powierzchni kilometra kwadratowego. “O, jednak Iran coś ma!” – ktoś mógłby pomyśleć. Ma, ale pomyślmy ile miałby więcej, gdyby Trump był drugim Obamą, a nie Trumpem. Zatem zdający sobie sprawę z tego co się dzieje Izraelczycy i Amerykanie chcą Dnia Elektrowni. Dnia Elektrowni chcą też oczywiście Państwa Zatoki, dla których brudne bomby Iranu są śmiertelnym zagrożeniem. Ciemności chce też zapewne Artesz nie mogąc nic zrobić przy włączonym świetle. Ciemności powinno chcieć te 75% nie chcących ajatollahów Irańczyków, bo przecież widzieliśmy, że przy włączonym świetle są przerażeni i bierni.

   Pytanie jednak, czy zwykły Irańczyk jest statystycznie przeciwnikiem dżihadu i IRCG? Bierność jest zastanawiająca. Tłumaczy się ją tym, że tuż przez atakiem Trumpa reżim zabił od 7 tysięcy do 30 tysięcy ludzi. Więc strach i trauma złamały Irańczyków. A co z zemstą w sprzyjających warunkach, czy te 30 tysięcy ludzi nie miało braci, matek, przyjaciół?

   Jeśli po Dniu Elektrowni nic się nie zmieni i rzekomo opozycyjne społeczeństwo będzie siedzieć w domu, zaś jeden funkcjonariusz IRCG będzie w stanie terroryzować 10 tysięcy ludzi, świat coraz mocniej zacznie uznawać, że niemal wszyscy Irańczycy są dżihadystami, zaś opozycja to była i jest jakaś niszowa garstka ekscentryków. To samo będzie dotyczyć wojska. Jeśłi nic nie zrobi, mimo, że  jest pozbawiane amunicji i szpitali, oraz traktowane przez IRCG jako mięso armatnie drugiej kategorii, oznaczać to będzie, że nie jest to wojsko państwowe, ale dżihadystyczne. Może Trump przeczuwa, że może tak być i nie chce wyłączać światła? Bo nic to nie da, nie zmieni to reżimu, a jednak będą ginąć ludzie w szpitalach i dużych miastach, z głodu, z braku wody… Dobrze będzie, jeśli uda się wyłączyć światło na kilka dni, z możliwością szybkiej naprawy (bomby grafitowe). Ale nie trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym dżihadyści nie poddadzą się nawet w obliczu szybkiej możliwości naprawy elektrowni.

   Patrząc na to szerzej, świat od kilku dekad ogarnia islamizacja. Islam, choć straszny i średniowieczny, okazuje się dla wielu ludzi atrakcyjniejszy niż demokratyzująca nowoczesność. Dlatego dane o tym, że tak wielu Irańczyków (większość wręcz) pragnie świeckości, przyjmowałem ze zdumieniem. Teraz Trump mówi – „sprawdzam!”. Albo raczej powie „sprawdzam!”, o ile będzie chciał. Dzieci i ludzie w szpitalach to cena za ruch, który może przynieść ostatecznie mniej ofiar i mniej nieszczęścia. Ale Trump już wygrał, nie ma przed sobą żadnych wyborów, więc nie musi dla dobra świata podejmować tak trudnej decyzji, choć to rzeczywiście chyba mniejsze zło.

   Być może cały dylemat sprowadza się do tego, czy zostawić Iran już teraz czy zadbać o to, aby już nawet dekady nie pozwoliły mu wrócić do „dżihadystycznej świetności”. Iran jest na tyle słaby, że Państwa Zatoki wraz z Izraelem mogą i bez USA zadbać o to, aby było bezpiecznie. Nota bene ta wymuszona współpraca niesie ze sobą promyczki nadziei. Po pierwsze Państwa Zatoki opowiedziały się za normalnym życiem, a nie za dżihadem. Oczywiście należy tu zachować pewną ostrożność, bo dla sunnitów szyici są heretykami. Gdyby Iran był państwem sunnickim, mogłoby to wyglądać inaczej. Tym niemniej znane są liczne, zainicjowane zresztą często przez Iran, przypadki morderczej współpracy sunnitów z szyitami przeciwko „niewiernym”. Tym razem Oman, Kuwejt, Arabia Saudyjska, ZEA, Bahrain (ten jest szyicki!) stoją przy Żydach i niewiernych przeciwko szyickim dżihadystom z Iranu. To może być wspaniała zmiana na Bliskim Wschodzie, wymuszona wojną i wspólnym nieszczęściem. W Kuwejcie dżihadyści z Iranu zniszczyli odsalarnie wody i jest to naprawdę nieszczęście, nie tylko cios w kieszenie. W ZEA zginęło już kilkanaście osób. Katar jest odcięty od wszystkich źródeł dochodów, a jednak coraz aktywniej staje po stronie Amerykanów, choć wcześniej miał całkiem niezłe stosunki z Iranem. Gdy jednak zobaczył, że dla dżihadystów żadne relacje nie mają znaczenia, zaczął zmieniać front.

   Na koniec powtórzę. Sieć i media są zalewane pesymistyczną propagandą i relatywizmem. Uniknięcie asymetrycznej wojny jądrowej to naprawdę gigantyczny sukces. Osłabienie państwa dżihadystycznego kosztem kilkutygodniowego tąpnięcia gospodarki to też sukces. Nawet bez Amerykanów handel na Bliskim Wschodzie wróci do normy. Być może Trump zostawi udrażnianie szlaków upokorzonym Chinom? One teraz najwięcej tracą, nie licząc oczywiście dżihadystów.

Może zainteresuje Cię również...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

czternaście − dziesięć =