O mnie

Korytarze trwań

W bliskość dnia w rozpięte nad ziemiami światy

Ciągle odchodzicie drogą waszych wołań

Nie ma już bram w szarym półmroku nadziei

Ten czas się zagęścił ponad wschodem słońca

Moje ręce gasną w odbiciach obłoków

Miarowy wiatr rysuje ląd swoją wiecznością

Jestem tylko echem rozerwanych kształtów

Gdy ich oddech gaśnie opadam na ziemię

Tak jedno z ech w swoje głębie krzyczy

Jakby przerażone czyimś czujnym okiem

Które patrzy z luster nie poznając siebie

Jaka zatem siła zerwie te zasłony

Co zdaje się dziwne jest tylko pułapką

Moją podobizną zagubioną w dali

9 lutego 2004

Może zainteresuje Cię również...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

13 + dwadzieścia =