Ta improwizacja powstała z brzmienia rogu francuskiego odnalezionego w elektronicznym flecie Roland Aerophone Brisa. Instrument przemówił głosem szerokim, ciepłym i dostojnym, niosącym w sobie zarówno łagodność oddechu, jak i królewską głębię złotego brzmienia. Muzyka od pierwszych chwil schodzi bardzo głęboko. Nie zaczyna się od jasnej fanfary, lecz od ciepłego, ochrowego skupienia, w którym dźwięk rogu odnajduje swój spokojny ciężar. To brzmienie pełne ziemi, światła i wewnętrznej siły — mocne, ale nie ostre; dostojne, ale bliskie. Pierwszą warstwą utworu jest pomruk płodnej ziemi. To niski, ciepły puls, który daje melodii oparcie i pozwala jej wzrastać bez pośpiechu. Dzięki niemu róg francuski nie brzmi tu jak instrument zewnętrznego triumfu, lecz jak głos głębokiego, dojrzałego szczęścia. Nad tą ziemistą podstawą budzi się druga pieśń: złota, jasna i pełna narodzin. Wyrasta z głębi, ale stopniowo otwiera się ku światłu. Jej ruch jest szeroki i słoneczny, jakby każda fraza rozświetlała przestrzeń od środka. W kulminacji muzyka przywołuje obraz kwiatów słońc — wielkich, ciepłych, płodnych, rozkwitających wokół dźwięku. To krajobraz jasności, ale jasności zakorzenionej w ziemi. Róg francuski prowadzi tę przemianę z miękką siłą: od ochrowego pomruku ku pełnemu, złotemu rozkwitowi. „Królewska głębia rogu francuskiego” to improwizacja o szczęściu, które rodzi się z głębi i rozkwita światłem. O dwóch pieśniach — ziemistej i słonecznej — splecionych w muzykę ciepła, pełni i dostojnej radości.
Królewska głębia rogu francuskiego
