O mnie

Kwestia niszczycieli w Cieśninie Ormuz

Mamy świat Orwella. Większość Europejczyków jest skazana na niemiecką narrację, bardziej przyjazną wobec Iranu i Chin niż wobec USA. Dlatego też wielu Polaków chodzi z nosami spuszczonymi na kwintę i ma wrażenie, że zaczyna się jakaś katastrofa.

Fakt jest taki, że jeśli chodzi o Cieśninę Ormuz Iran stawiał miny na ślepo i nie ma nad nimi kontroli. Chciał się targować wokół usuwania min, ale niezależnie od wyniku targów nie jest w stanie tych min usunąć. Zatem Iran ma niewiele kart w ręku, miny zagrażają również jego statkom. Poza tym jest praktycznie rozbrojony i pozbawiony floty wojennej. Pozostały mu tylko resztki partyzantki dronowo – rakietowej. Dlatego Trump postanowił rozminować cieśninę, a Iran chyba nawet początkowo nie był skrajnie na “nie”. Po pewnym czasie ajatollahowie zorientowali się, że w ten sposób stracą resztki kontroli nad cieśniną i zerwali negocjacje. Mimo to USA płynie tam swoimi niszczycielami.

Osobom żyjącym w obrębie cywilizacji zachodniej powinno zależeć przede wszystkim na dwóch rzeczach. Po pierwsze na całkowitym uniemożliwieniu dżihadystom budowy broni jądrowej, po drugie na zaprzestaniu przez ajatollahów terroryzowania gospodarki światowej za pomocą Cieśniny Ormuz. I takie są podstawowe warunki Amerykanów i każdy polski czytelnik Onetu czy Niemiec powinni, mimo animozji wobec Trumpa, trzymać kciuki za USA i ich niszczyciele.

Tymczasem w prasie niemieckiej i jej polskich oddziałach mamy „przemilczenia”. Są one umiejętne. Są to owoce klasycznego uniku dyplomatycznego, który w Niemczech podniesiono do rangi sztuki.

Oto jak wygląda obraz medialny w tej chwili (niedziela, 12 kwietnia 2026 r.):

1. Świat huczy o niszczycielach
Podczas gdy agencje takie jak Xinhua, ANI czy amerykańskie portale (m.in. The Hill) szczegółowo relacjonują operację „czyszczenia” cieśniny przez USS Michael Murphy i USS Frank E. Peterson, w mediach głównego nurtu w Niemczech (jak ARD, ZDF czy *Der Spiegel*) temat ten spychany jest na dalszy plan.

Narracja USA brzmi tak: „Otwieramy autostradę handlową dla świata”.
A z kolei narracja Niemiec: „Obawiamy się eskalacji”. Berlin skupia się na „dyplomatycznym rozwiązaniu” i apeluje o powrót do stołu negocjacyjnego, mimo że rozmowy w Islamabadzie właśnie się zawaliły.

Kanclerz Friedrich Merz znajduje się w pułapce. Z jednej strony przyznał ostatnio, że Iran jest zagrożeniem, ale z drugiej – kategorycznie odmówił wysłania niemieckich okrętów do pomocy Trumpowi. Niemiecka prasa (np. Süddeutsche Zeitung) często przedstawia wejście niszczycieli nie jako „pomoc w odminowaniu”, ale jako „niebezpieczną prowokację”, która może wciągnąć NATO w wojnę, której Europa nie chce.

Merz otwarcie mówi, że nie chce, by wojna z Iranem podzieliła sojusz, ale Trump już nazwał europejskich sojuszników „rozczarowaniem” (disappointment), co w Niemczech odbierane jest jako zniewaga.

W niemieckich mediach ekonomicznych (jak *Handelsblatt*) pojawia się lęk przed tym, że Amerykanie przejmą całkowitą kontrolę nad szlakiem. Niemcy boją się, że jeśli Trump „sam” odminuje Ormuz, to on będzie dyktował warunki i ceny, a Europa straci resztki wpływów w regionie. Niezwykle jest jednak to, że te wpływy zależą od samopoczucia ajatollahów…

Dlatego media tamtejsze promują ideę misji pod egidą ONZ lub UE (jak rozszerzenie misji Aspides), mimo że technologicznie tylko USA mają teraz siłę, by realnie to zrobić.

Spójrzmy na głównego wroga Zachodu. Chiny (Xinhua) piszą o niszczycielach, ale cytują też irańskie media, które twierdzą, że „żadne amerykańskie statki nie przekroczyły cieśtiny”. To klasyczna chińska gra na dwa fronty – informują, ale sieją ziarno niepewności. Co jednak daje chińskiemu czytelnikowi prasy prawdziwszy obraz sytuacji niż czytelnikom niemieckich mediów. Można nawet powiedzieć, że Chińczycy są bardziej uczciwi wobec oceny działań USA niż Merz.
Jeśli chodzi o Wielką Brytanię jest lepiej. Tutaj prasa jest podzielona. Konserwatywne media kibicują Trumpowi, podczas gdy BBC cytuje premiera Starmera, który – podobnie jak Merz – dystansuje się od „szerszej wojny”.

Niemieckie media starają się minimalizować sukces militarny USA. Przedstawiają operację niszczycieli jako ryzykowny hazard , a nie ratunek dla gospodarki. Dla nich Trump to „nieprzewidywalny gracz”, który zamiast prosić o zgodę Berlina, po prostu wysłał niszczyciele i postawił Europę przed faktem dokonanym. Jeszcze gorsze jest przemilczanie operacji udrażniana Ormuzu lub zakopywanie jej pod stosem złych doniesień, z których większość jest histerycznie przesadzona

Może zainteresuje Cię również...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

11 + szesnaście =