O mnie

Lutnista

Są gwiazdy szukające nieba na próżno

Jak zwalone przęsła nienazwanych światów

Zgięte pod jarzmem gęstniejących mroków

W których zatonęła dźwięczna pieśń początku

Milknące echa w salach księżycowych brzasków

Wyciągnęły swoje łuki ponad ziemią

By mogły raz jeszcze przedostać się sny

Do pustych naczyń rozbitych ręką czasu

Tak znajdą swój instrument wątłe cienie palców

Rozleją się w strunach smugi zimnych błękitów

Przybierze form pełnię poszarpana harmonia

U jakich bram kończy się noc nienazwana

Gdy tryska kapryśnym korytem horyzontu

Jak rzeka migocząca wygasaniem gwiazd

14 grudnia 2003

Może zainteresuje Cię również...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

siedemnaście + piętnaście =