O mnie

Maradana Street

Śródmieście Colombo. Idę jego sercem

nie mogąc odnaleźć równowagi czasu

zawartej w budynkach. Nie wiem co jest miejscem,

a co jest czekaniem na kształt bliski miastu.

Historie zaczęte w kolonialnych domach

jeszcze nie spotkały barwnych nowych banków.

Gdzieś bazar pstrokaty rośnie w małych szopach,

jego dźwięk utonął w próżni wód kanału.

Droga się nadyma sznurem autobusów,

wciąż z resztek wskrzeszanych. Kordon policjantów

nad niczym tu czuwa. Sen gnie relief tłumów.

Kwiat tłustego dymu więdnie w ulic trwaniu,

lecz w chwili tej samej słychać próbę szumu

palm rzędów nierównych. Milczy dzień bez wiatru.

8 lutego 2011

Colombo

Może zainteresuje Cię również...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

dwa + 18 =