O mnie

Most nad mokradłami

,,,

Miasto nie pokona sieci traw wzorzystych

zanurzonych w wodzie. Zieleń już się pali

sięga suszy ulic, gubi w gęstej ciszy

wolne samochody, ludzki krwiobieg Lanki.

Domy są na skraju, muszą być na skraju,

wyspa nawet w środku pozostaje wyspą.

Ludzie żyją w kroplach, w ustach wodospadu,

wszystko jest ulotne, kulą trwa rozprysłą.

Może to dlatego posąg siedzącego

wbrew pejzażom Buddy stoi na uskoku

błota i korzeni, wraz z nim wielkie drzewo.

Każdy musi stanąć tu na środku mostu,

choć żar rzuca w trzciny niemal całe niebo,

lecz miejsc innych nie ma. Staw wciąż błyszczy w Słońcu.

13 lutego 2011

Colombo

Może zainteresuje Cię również...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

5 × 5 =