O mnie

Polska Ukraina

   Widzę, że zrobiło się tak prosto, że jak ktoś krytykuje cokolwiek ukraińskiego, to jest od razu „faszystą, nazistą, zwolennikiem Putina”. W rzeczywistym świecie, w którym mam nadzieję wszyscy gościmy, to nie jest takie proste. Faktem jest, że oligarchiczna wierchuszka Ukrainy zdradziła nas na rzecz Niemiec dla własnych zysków. Całe poświęcenie Polski i Polaków zostało spuszczone przez nich w WC, z wielkim szumem. Faktem jest także, że nie wszyscy Ukraińcy popierają bezgranicznie swój skorumpowany rząd, który sprzedałby wszystko dla dodatkowych hektarów w swoich latyfundiach.

   I wreszcie, po trzecie, my Polacy chcemy mieć jakiś bufor między nami a Rosją. Ukraina nie ma obowiązku być tym buforem, może uznać, że Rosja jest jednak fajna i niestety nam nic do tego. Jednak, póki co, Ukraina marzy, aby być częścią Europy, choć część z nas wie, że Europę toczy ciężka dekadencja.

   I co z tym zrobić? Ukraińcy są naiwni, marząc o UE, której już tak naprawdę już nie ma. Przypadkowy nachodzća jest bardziej atrakcyjny w wielu miejscach UE od białego Europejczyka. Dekadenci otwierają szeroko drzwi na obcych gardząc jednocześnie spokrewnionymi nacjami a nawet własnymi sąsiadami. UE o której marzy Ukraina już nie ma. Taka jest prawda. Putinowi wystarczyłaby seria uczciwych reportaży, aby przeciągnąć Ukraińców na swoją stronę (zwłaszcza tych mówiących głównie po rosyjsku).  

   Jest nasza, polska perspektywa. Dla wielu z nas Ukraińcy są jednak bohaterami walki o wolność. Powinniśmy zrozumieć, tak samo jak Ukraińcy, że nie chodzi (stety) niestety o Unię Europejską. Chodzi po prostu o nas. O Polaków, Ukraińców, ale też Czechów i Rumunów (wiem, że na przykład Słowacy bywają często bardzo prorosyjscy). Nie chodzi o UE. To my musimy budować naszą wolność, pomagać sąsiadom, jeśli zajdzie taka potrzeba. Berlin. Bruksela czy Paryż nie są naszymi sędziami i nie mogą nimi być. Jeśli im na to pozwolimy, mogą nam pomóc, ale też mogą nas sprzedać Moskwie, lub odurzyć pięknymi słówkami.

   Musimy zrozumieć, że jesteśmy panami własnego losu. Że żyjemy tam, gdzie żyjemy i jedyną perspektywą, którą mamy do dyspozycji jest pertraktowanie z państwami ościennymi na temat naszej niezależności. Gdy ktoś zagrozi naszym interesom, szukajmy sojuszników. Ale nie czyńmy tego w szumnych i pustych hasłach, ale w prawdziwym świecie.

   Dla Ukraińskich patriotów tym prawdziwym światem są Polska, Czechy, Rumunia i Bułgaria. Dla ukraińskich oligarchów dobre są interesy z Berlinem i Moskwą. Bądźmy świadomi tego, kto co wybiera i dlaczego. Albo Berlin, albo Warszawa…. Albo Praga, albo Moskwa….  Żaden mieszkaniec Czech czy Polski nie jest zobowiązany sprzyjać cynicznym ukraińskim oligarchom, natomiast każdy ma powód, aby bronić zwykłych mieszkańców Ukrainy. Potrzebne jest rozróżnienie – z jednej strony cyniczni gracze, którzy bez mrugnięcia okiem staną się Rosjanami, aby zdobyć kolejne miliardy i z drugiej strony zwykli Ukraińcy, którzy pragną wolności i rozwoju. Bądźmy obojętni dla tych pierwszych i otwarci dla tych drugich…

Może zainteresuje Cię również...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

dziewiętnaście − sześć =