O mnie

Port w Colombo

Nigdy tam nie dotrę. Ruchliwy targ Pettah

i więzienne mury drzwi zamknęły morza.

Tylko zza skrzyń składów niebo w dźwigów wieżach

dniem mnie niepokoi na okrętów stopach.

Ryb zabitych zapach bieli się na słońcu,

krzyczą ściany blachy, ludzie na ramionach

niosą pustkę fali. Ja na ściany końcu

szukam palców soli. Dłoń się w cegłach chowa.

Tu wiatr mew nie rzuci nad dachami miasta,

Lanka jest jak pierścień w ziemi czerń wrośnięty,

nawet krzyk handlarzy ściska obręcz ciasna.

Biały, lśniący posąg przy mnie trwa zaklęty

w uśmiech zamyślenia. Znam go z alej miasta,

z wielu miejsc spogląda zza powiek kamiennych.

8 lutego 2011

Colombo

Ps.: I nigdy w pewnym sensie nie dotarłem do tego portu. Kilkanaście lat później w Colombo Chińczycy całkowicie zmienili kształt dawnego nabrzeża centrum miasta, osuszając potężną część pobliskiego oceanu na rzecz osiedli mieszkaniowych i innych usług.

Może zainteresuje Cię również...

Agra

Czytaj dalej

Biel

Czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

7 − dwa =