
Poezja to dla mnie najlepsza forma filozofii. I temu u mnie służy. Moich wierszy nie należy rozumieć dosłownie, uwielbiam zagadki i bogatą symbolikę, oraz nieoczekiwane zestawienia znaczeń. Lubię też klasyczną formę sonetu. Trzymam się jej, gdyż nie chcę, aby wygibasy formalne zastępowały treść i siłę wyrazu słowa.
-

Cienie
… Pieśni brzegów jutra przemijają z piaskiem, ślady na chwil diunach tracą swoją głębię, lustra horyzontów toną w swojej ramie, gdzie odbite światła płyną wciąż przez siebie. … A na ścianach dłonie łączą się rozlegle
-

Szarość
… Nie ma granic w świetle, nie ma ich w ciemności, czas swe ślady stawia mokre, niewyraźne… Tam, gdzie biegną chwile nie ma ścian trwałości, wszystko jak wiatr mgliste stając się wciąż gaśnie. … Skały,
-

Ogrody słońca
… Kwiaty lekko kwitną po tak cichej zimie, świat staje się żywy, błękit swoje mosty przerzuca nad czasem. Przestrzeń jest już bliżej, można dotknąć taflę życia ciepłej wody. … Sny nikną bezdomnie. Rzeczywistość płynie w
-

Nie to
… Przestrzeń bez przestrzeni. Liczby w swoją nicość stale zapatrzone. Szkicowana przyszłość blaknie nim nadejdzie. Okna wzorów szybko stają się murami. Bezruch biegnie cicho. … W bezkres bez kierunków dale płyną blisko, są jak statki
-

Wyspa
… To jest wyspa z burzy, z ciemności i blasku, miejsce, które płonie wołającym morzem, bezkres o zarysie, nieskończoność piasku, który mocno ścisnął wnętrze gór zielone. … Wyspa płynie w nicość i nie zna mieszkańców,
