O mnie

WUWA

   Podróże nie zawsze muszą być dalekie. Gdy nie ma czasu na daleki wyjazd, wystarczy się przyjrzeć miejscom leżącym tuż obok naszego domu. Ja mam to szczęście, że mieszkam we Wrocławiu. Zarówno samo miasto, jak i jego okolice, aż uginają się od ciekawych obiektów. Obiektów nie tylko architektonicznych. Według badań biologów przedstawionych na ostatnich Dniach Darwina organizowanych przez moje Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów Wrocław jest obszarem największej różnorodności roślin w Polsce, większej niż Parki Narodowe. To paradoks, że duże miasto można też traktować jak przyrodniczą atrakcję. A jednak… Dziś jednak nie o tym.

   Mieszkam w części wrocławskiego Śródmieścia, która nazywana jest Wielką Wyspą. Jest to dzielnica ogrodów i śmiałej, modernistycznej architektury. Hala Stulecia wraz z otaczającym ją kompleksem Pergoli i Pawilonu Czterech Kopuł została wpisana na listę UNESCO. Ale to nie jedyne modernistyczne atrakcje Wielkiej Wyspy. Wielką atrakcją jest „miasto ogród” czyli osiedle Sępolno, w którym mieszkam. Nad tym osiedlem znajduje się modernistyczny kompleks sportowy (pełen pięknych dębów). Nieco mniej ciekawy od Sępolna, ale też piękny od strony architektonicznej jest Biskupin. Przy kanałach, które tworzą wraz z Odrą Wielką Wyspę znajdziemy też ciekawe modernistyczne instalacje rzeczne, jazzy, przepompownie, inne budynki. Zobaczcie zresztą na mapie, jak to wygląda.

To duży obszar, a poza modernizmem warto wymienić wspaniały Park Szczytnicki, jeden z najstarszych parków romantycznych w kontynentalnej Europie (wiadomo, że zaczęło się na Wyspach Brytyjskich), jak także wielkie, zabytkowe ZOO, gdzie najstarsze pawilony są eklektyczne ale i secesyjne. Na Zaciszu czy Zalesiu nie brakuje też willi neostylowych a nawet klasycystycznych i romantycznych. Na ulicy Parkowej, obok wielu ciekawych willi i pozostałości dawnej linii tramwaju konnego, który najdłużej we Wrocławiu funkcjonował (wszędzie indziej już była elektryczność i pantografy), znajdziemy willę Langhansa Młodszego, wielkiego twórcy neoklasycyzmu.

Ale dziś chciałem skupić się na WUWA. Spoglądając na mapę, z pewnością się zdziwicie. Co to za podróż? Kilometr obok mojego domu? No cóż, poruszam się zwykle rowerem, WUWA mam nie po drodze, aby zrobić zdjęcia do tego eseju musiałem urządzić sobie parogodzinny spacer. Do rowerowych wycieczek, nawet gdy też mam raptem parę godzin, kuszą mnie bardziej odległe miejsca. O WUWA robiłem już film na Racjonalista.tv, ale nie jest to temat, który można zamknąć jednym materiałem. Kiedyś WUWA było zaniedbane i Stowarzyszenie Park Szczytnicki, w którym aktywnie działałem, postulowało przywrócenie zwiedzającym tego wspaniałego kompleksu. Przegraliśmy jeśli chodzi o Aleję Wielkiej Wyspy (w końcu powstała), na szczęście jest dość kameralna i na szczęście powiększa się park, jak i wyeksponowane zostały zabytki WUWA. Mamy tam wreszcie napisy i nawiązujące do modernizmu kamienne ławy dla zwiedzających. Jednak, choć Wrocław stał się bardzo turystyczny (Afrykarium w ZOO w niektórych latach uchodzi za najchętniej odwiedzany obiekt w Polsce), mam wrażenie, że WUWA nadal pozostaje nieznane.

Wystawa WUWA (Wohnung und Werkraum Ausstellung – Wystawa Mieszkania i Miejsca Pracy), zorganizowana we Wrocławiu w 1929 roku, stanowi jedno z najważniejszych wydarzeń w historii europejskiego modernizmu i architektury funkcjonalnej. Wystawa była nie tylko manifestacją nowoczesnych idei urbanistycznych i architektonicznych, ale także eksperymentem społecznym, który miał odpowiedzieć na palące potrzeby mieszkaniowe okresu międzywojennego. WUWA to zatem absolutnie niezwykły zabytek. To wystawa budowli, która w bardzo dobrym stanie przetrwała do naszych czasów. Zaś Wrocław, jeszcze przed Bauhausem był kolebką modernizmu, o czym świadczy wspaniała Hala Stulecia z 1913 roku zaprojektowana przez Maxa Berga, którego willa, również ciekawie zaprojektowana, wznosi się w Parku Szczytnickim (zaznaczyłem ją na mapie).

Jestem wrocławianinem od urodzenia i znając historię Polski wiem, że Wrocław jest jednym z najważniejszych miast. To on był jednym z kilku miast wokół których powstawała średniowieczna Polska. Widzę, że dziś Unii Europejskiej szkodzi egoistyczna polityka Niemiec i też dziwią mnie takie działania jak przywracanie orła pruskiego w habsburskiej Aulii Leopoldina w gmachu głównym Uniwersytetu Wrocławskiego. Ten gmach ma po części mury średniowieczne (czego nie widać) i był pierwotnie jednym z piastowskich zamków miasta, tak zwanym lewobrzeżnym zamkiem obok prawobrzeżnego, którego relikty zachowały się na Ostrowiu Tumskim. Po wojnie 30. letniej, protestancki Wrocław, który wtedy należał do Królestwa Czech a wraz z nim do Austrii Habsburgów został mocno „zrekatolicyzowany” i pamiątką po tym jest kolegium jezuickie powstałe w oparciu o mury piastowskiego zamku lewobrzeżnego, które i wtedy, i po Habsburskiej przebudowie nie miały nic wspólnego z Prusakami. Więc przywracanie tam orła pruskiego, choć wisiał onegdaj tam przez moment, jest niedorzecznością.

Z kolei WUWA to pamiątka po Niemcach którzy przegrali z pewnym akwarelistą i jego zwolennikami. Akwarelista nie cierpiał modernizmu i płaskich dachów. Lubił natomiast nawiązujący do neoklasycyzmu styl monumentalny, nie tak daleki od socrealizmu.  

Lata 20. XX wieku były czasem gwałtownych przemian społecznych, gospodarczych i technologicznych w Europie. Po I wojnie światowej miasta zmagały się z poważnym kryzysem mieszkaniowym, wynikającym zarówno ze zniszczeń wojennych, jak i intensywnej migracji ludności ze wsi do miast. Wtedy spora część ludności okolic Wrocławia mówiła po polsku, byli to dawni Ślązacy. Świadczą o nich oryginalne nazwy pobliskich wsi, które w XIX i XX wieku zostały włączone do miasta – Popowice, Osobowice, Opatowice etc. Dopiero akwarelista z Austrii zmienił te nazwy tuż przed rozpętaniem wojny. W trakcie wojny „znikła” spora część polskiej mniejszości ze Śląska.

Jeśli chodzi o rozwój miast, Wrocław, będący wówczas jednym z najważniejszych ośrodków miejskich na Śląsku, nie był wyjątkiem – dynamiczny rozwój przemysłu i wzrost liczby mieszkańców wymuszały poszukiwanie nowych rozwiązań w zakresie budownictwa mieszkaniowego. W tym kontekście narodziła się idea organizacji wystawy, która miała nie tylko zaprezentować najnowsze osiągnięcia architektury i urbanistyki, ale także przetestować w praktyce nowoczesne koncepcje mieszkania i życia społecznego. WUWA była częścią szerszego, międzynarodowego ruchu modernistycznego, którego celem było stworzenie funkcjonalnych, tanich i zdrowych mieszkań dla szerokich warstw społecznych.

Inicjatorem wystawy był śląski oddział Deutscher Werkbund – stowarzyszenia zrzeszającego architektów, artystów i przemysłowców, które od początku XX wieku promowało nowoczesność, racjonalizm i wysoką jakość projektowania. Werkbund odegrał kluczową rolę w kształtowaniu nowoczesnej architektury europejskiej, organizując szereg wystaw i eksperymentalnych osiedli, takich jak słynne osiedle Weißenhof w Stuttgarcie (1927), Nový Dům w Brnie (1928), Neubühl w Zurychu (1931) czy Baba w Pradze (1932).

WUWA była jednym z sześciu takich osiedli powstałych w Europie w latach 1927–1932, a jej wyjątkowość polegała na niemal pełnym zachowaniu oryginalnej substancji architektonicznej do dziś, co czyni ją unikalnym świadectwem epoki.

Celem wystawy było przedstawienie nowatorskich rozwiązań w zakresie małych i średnich mieszkań, które miały być dostępne dla szerokich grup społecznych. Organizatorzy dążyli do:

•             Promocji funkcjonalizmu – architektury, w której forma wynika z funkcji, a dekoracje są zbędne.

•             Wykorzystania nowoczesnych technologii i materiałów – takich jak prefabrykaty, konstrukcje szkieletowe, duże przeszklenia.

•             Eksperymentowania z układami urbanistycznymi – zapewnienia dostępu do światła, powietrza i zieleni.

•             Testowania nowych modeli życia społecznego – poprzez projektowanie wspólnych przestrzeni, ogrodów, przedszkoli i domów dla różnych typów rodzin.

Jak pisał Paul Häusler, jeden z architektów WUWA:

„Do czego należy dążyć? Do słońca, powietrza i przestrzeni w mieszkaniu i poza nim (…).”

Za inicjatywę organizacji wystawy odpowiadał przede wszystkim Heinrich Lauterbach, założyciel śląskiego Werkbundu, który wraz z Adolfem Radingiem przejął kierownictwo artystyczne przedsięwzięcia. Do udziału zaproszono wyłącznie lokalnych architektów, co odróżniało WUWA od innych osiedli Werkbundu, gdzie często pracowali projektanci z różnych krajów. Ale jak już wspomniałem, jeśli chodzi o modernizm ci lokalni architekci byli naprawdę niczego sobie…

Przygotowania do wystawy rozpoczęły się w 1927 roku, a jej realizacja była możliwa dzięki współpracy z miejskimi władzami budowlanymi oraz wsparciu finansowemu Towarzystwa Osiedlowego Wrocław S.A. (Siedlungsgesellschaft Breslau A.G.), które sfinansowało budowę i następnie wynajmowało powstałe nieruchomości.

Budowa osiedla trwała zaledwie trzy miesiące – od wiosny do czerwca 1929 roku. W tym czasie powstało 32 z 37 planowanych budynków mieszkalnych oraz kilka obiektów użyteczności publicznej, takich jak przedszkole czy pawilony wystawowe. Wystawa została otwarta 15 czerwca 1929 roku i trwała do końca września tego samego roku, przyciągając licznych zwiedzających z kraju i zagranicy.

Ekspozycja składała się z dwóch części:

•             Osiedla wzorcowego – prezentującego różne typy domów i mieszkań, udostępnionych do zwiedzania wraz z kompletnym wyposażeniem wnętrz.

•             Części wystawowej – zlokalizowanej wokół Hali Stulecia, gdzie prezentowano nowoczesne technologie budowlane, materiały, projekty wnętrz, a także prototypowe rozwiązania dla miejsc pracy i przestrzeni publicznych.

Osiedle WUWA powstało w dzielnicy Dąbie, na wschód od centrum Wrocławia, na terenie ograniczonym dzisiejszymi ulicami Tramwajową, Edwarda Dembowskiego, Mikołaja Kopernika i Zielonego Dębu, w pobliżu parku Szczytnickiego i Hali Stulecia.

Plan urbanistyczny autorstwa Adolfa Radinga i Heinricha Lauterbacha zakładał nieregularny, wydłużony układ, z podziałem na strefy funkcjonalne:

•             Południowa część – budynki wielorodzinne i przedszkole.

•             Wschodnia pierzeja – domy szeregowe i narożne.

•             Północna i zachodnia część – domy jednorodzinne wolnostojące i dwurodzinne o wyższym standardzie.

Ważnym elementem była rezygnacja z zabudowy obrzeżnej na rzecz swobodnej kompozycji, zapewniającej dostęp do światła, powietrza i zieleni. Każdy dom miał własny ogród, a przestrzenie między budynkami przeznaczono na tereny rekreacyjne i ścieżki spacerowe. Ostatnio przywrócono charakter i znaczenie ścieżek spacerowych, które dawniej były bardzo zaniedbane. Nie były to przez lata ścieżki spacerowe, ale raczej „błotniska wydeptane”. Ratowały je piękne drzewa, z których słynie wrocławska Wielka Wyspa. Tuż przy wejściu na WUWA z głównej ulicy Wróblewskiego mamy na przykład majestatyczny dąb, pomnik natury, który codziennie mijają nasze niebieskie tramwaje. W trakcie tworzenia WUWA o jej zielony charakter zadbali projektanci – m.in. Fritz Hanisch, Erich Vergin, Paul Hatt, Kurt i Julius Schütze.

Warto wspomnieć o typologii budynków.

Na osiedlu zaprezentowano szeroką gamę typów budynków:

•             Domy jednorodzinne wolnostojące – dla rodzin o różnej liczebności i statusie społecznym.

•             Domy dwurodzinne i szeregowe – o zróżnicowanych układach funkcjonalnych.

•             Budynki wielorodzinne – galeriowe, klatkowe, wysokościowe (np. dom nr 7 Adolfa Radinga).

•             Dom hotelowy dla osób samotnych i bezdzietnych małżeństw – nowatorski projekt Hansa Scharouna (dom nr 31).

•             Przedszkole – parterowy budynek z płaskim dachem i świetlikiem, przeznaczony dla 60 dzieci (dom nr 2).

Każdy budynek miał indywidualny charakter, a architekci eksperymentowali z układami wnętrz, materiałami i detalami architektonicznymi.

WUWA była poligonem doświadczalnym dla nowoczesnych technologii budowlanych. Architekci stosowali:

•             Prefabrykaty – elementy produkowane fabrycznie i montowane na miejscu.

•             Konstrukcje szkieletowe – stalowe, żelbetowe i drewniane.

•             Duże przeszklenia – zapewniające maksymalne doświetlenie wnętrz.

•             Płaskie dachy – często wykorzystywane jako tarasy lub ogrody dachowe.

Część rozwiązań, choć innowacyjna, okazała się problematyczna w praktyce – płaskie dachy miały trudności z odprowadzaniem wody, a niektóre materiały nie sprawdzały się w surowym klimacie Wrocławia, powodując wilgoć i przemarzanie ścian.

Ważnym aspektem była także aranżacja wnętrz. Zrezygnowano z masywnych, tradycyjnych mebli na rzecz lekkich, funkcjonalnych sprzętów z rur stalowych lub giętego drewna. Wyposażenie projektowali m.in. Anna Rading, Josef Vinecky i Li Vinecky-Thorn. Wnętrza miały być dostępne dla każdego, co promowało ideę masowej produkcji mebli i nowoczesnego wzornictwa.

Teraz przejdę do analizy i krótkiego opisu wybranych budynków (pamiętajmy, że jest ich aż 37!).

Dom nr 1 (ul. Tramwajowa 2)

Galeriowy dom czynszowy z poczekalnią dla oczekujących na tramwaj. Na trzech kondygnacjach mieszkalnych rozmieszczono 12 mieszkań o powierzchni 48 m² i 6 mieszkań o powierzchni 60 m², każda kondygnacja mieściła sześć różnych wariantów mieszkań. Dawna poczekalnia została zaadaptowana na kawiarnię. Będę musiał jej jeszcze zrobić zdjęcie i dodać do tego artykułu. Na razie zobaczmy ten budynek od drugiej strony. Budynek jest przykładem funkcjonalizmu i nowoczesnego podejścia do komunikacji wewnętrznej.

Dom nr 2 (ul. Wróblewskiego 18)

Parterowy budynek z płaskim dachem i świetlikiem, o drewnianej konstrukcji, przeznaczony na przedszkole dla 60 dzieci. Spłonął w 2006 roku, ale został odbudowany w 2013–2014 na podstawie oryginalnych planów i obecnie mieści siedzibę Dolnośląskiej Izby Architektów. Jest symbolem troski o dziedzictwo i przykład wzorcowej rekonstrukcji. Spłonął w dużej mierze dlatego, że był w dużym stopniu drewniany, w przeciwieństwie do innych budynków WUWA. Architektami byli Paul Heim i Albert Kempter.

Dom nr 7 (ul. Tramwajowa 2b)

Czteropiętrowy dom czynszowy, pierwotnie planowany jako wieżowiec (Turmhaus) przez Adolfa Radinga. Ze względu na ograniczenia administracyjne zrealizowany jako budynek czteropiętrowy. Był eksperymentem w zakresie elastyczności układów mieszkań i idei „domu wspólnoty”, z przestrzeniami wspólnymi dla mieszkańców. Po wojnie zaadaptowany na akademik „Pancernik”, obecnie wykorzystywany jako przestrzeń noclegowa dla uchodźców. Mam nadzieję, że ten wspaniały zabytek wróci pod opiekę studentów. Niestety, bardzo trudno pokazać jego dachy, które są niezwykle ciekawe. To też zadanie na przyszłość dla mnie.

Dom nr 31 (ul. Kopernika 9)

Dom hotelowy dla bezdzietnych małżeństw i osób samotnych, zaprojektowany przez Hansa Scharouna. Dwuskrzydłowy budynek z 64 mieszkaniami o powierzchni 27–37 m², z balkonami i wspólną restauracją. Uważany za jeden z pierwszych na świecie budynków typu split-level. Obecnie mieści hotel (Park Hotel) i jest jednym z najlepiej zachowanych obiektów WUWA. To prawdziwe arcydzieło i dziwię się, że jeszcze nie ma sygnatury UNESCO. Schoroun był jednym z najważniejszych twórców modernizmu, a dom z WUWA jest przez wielu uważany za jeden z jego najważniejszych projektów. To on, między innymi, stworzył w Berlinie tak zwany „Cyrk Karajana” czyli budynek Filharmonii Berlińskiej pozostającej wtedy we władzy dyrygenta Herberta von Karajana, znanego z tysięcy nagrań, osoby, która zdominowała fonografię lat 70. i jak twierdzą niektórzy, przyczyniła się do powstania płyty kompaktowej.

Dom nr 35 (ul. Zielonego Dębu 17)

Dom jednorodzinny dla dyrektora fabryki lub wyższego urzędnika i jego rodziny, zaprojektowany przez Heinricha Lauterbacha. Wyróżnia się przestronnym salonem, funkcjonalnym podziałem na strefę dzienną i nocną oraz dużym tarasem. Obecnie podzielony na dwa mieszkania, zachował oryginalny charakter i detale architektoniczne.

W 2007 roku cały zespół urbanistyczny WUWA został objęty ochroną konserwatorską. W 2018 roku przeprowadzono rewaloryzację przestrzeni publicznych i adaptację dawnych obiektów usługowych (np. poczekalni tramwajowej na kawiarnię i punkt informacji turystycznej). Dzięki tym działaniom osiedle odzyskało dawny blask i stało się atrakcją turystyczną oraz miejscem spotkań miłośników architektury.

Wystawa WUWA odbiła się szerokim echem w prasie fachowej i codziennej lat 20. i 30. XX wieku. Krytycy doceniali nowatorskie rozwiązania, choć niektóre projekty spotkały się z krytyką za niedostatki funkcjonalne czy zbytnią surowość formy. Mimo to wiele z zaprezentowanych rozwiązań weszło na stałe do kanonu budownictwa mieszkaniowego, a WUWA stała się inspiracją dla kolejnych pokoleń architektów. I tu mamy podobny problem co z modernistycznymi arcydziełami Miesa van der Rohe. Jako, że późniejsza architektura czerpała obficie z dokonań modernistów, dziś ich oryginalne konstrukcje mogą się wydawać znajome i nieciekawe. Jednak zawsze warto przyjrzeć się im uważniej. Wtedy natychmiast dostrzeżemy, że budynki te cechuje wyjątkowa subtelność detalu i proporcji, czasem też faktury materiału. Późniejsi naśladowcy często działali bezmyślnie i nie trzeba być architektem czy historykiem sztuki, aby przy odrobinie uwagi dostrzec różnicę i zachwycić się oryginalnym pomysłem.

Warto przedstawić sylwetki głównych architektów WUWA.

Hans Scharoun (1893–1972)

Hans Scharoun był jednym z najwybitniejszych niemieckich architektów modernistycznych, przedstawicielem nurtu architektury organicznej. Studiował w Berlinie-Charlottenburgu, pracował w Prusach Wschodnich, a od 1925 roku był profesorem wrocławskiej Akademii Sztuki i Rzemiosła Artystycznego. W latach 20. był związany z ekspresjonistycznym kręgiem „Szklany Łańcuch” oraz stowarzyszeniem „Der Ring”. Współpracował z Adolfem Radingiem, z którym prowadził biuro w Berlinie.

Na wystawie WUWA zaprojektował dom hotelowy dla osób samotnych i bezdzietnych małżeństw (dom nr 31), będący jednym z pierwszych na świecie budynków typu split-level. Jego projekty cechowały się plastycznym kształtowaniem bryły i dążeniem do harmonii między funkcją a formą. Po wojnie Scharoun zasłynął jako autor Filharmonii Berlińskiej i planu odbudowy Berlina.

Cytat z Hansa Scharouna:

„Architektura powinna być wyrazem życia, a nie tylko formą. Każdy budynek musi odpowiadać potrzebom ludzi, którzy w nim mieszkają.”

Adolf Rading (1888–1957)

Adolf Rading był jednym z czołowych architektów modernizmu we Wrocławiu, profesorem Akademii Sztuki i Rzemiosła Artystycznego, członkiem Werkbundu i grupy „Der Ring”. Współtworzył koncepcję urbanistyczną WUWA i zaprojektował m.in. dom nr 7 (wieżowiec) oraz wnętrza innych budynków. Po 1933 roku wyemigrował do Francji, a następnie do Palestyny i Londynu, gdzie kontynuował działalność architektoniczną.

Rading był zwolennikiem elastyczności układów mieszkań i idei „domu wspólnoty”. W artykule opublikowanym podczas wystawy pisał:

Cytat Adolfa Radinga:

„Dzięki wspólnym zieleńcom, korytarzom, wspólnym pomieszczeniom, ogrodom dachowym i urządzeniom gospodarczym można zrekompensować ciasnotę indywidualnego mieszkania, zamienić beznadzieję egzystencji w ciasnym mieszkaniu w krętej czynszowej kamienicy ze źle wietrzoną klatką schodową w żyjącą i świadomą wspólnotę.”

Heinrich Lauterbach (1893–1973)

Heinrich Lauterbach był współorganizatorem i jednym z głównych projektantów WUWA, przewodniczącym śląskiego Werkbundu. Studiował rzeźbę i architekturę, pracował w pracowni Hansa Poelziga (którego Pergola we Wrocławiu, jak i Pawilon Czterech Kopuł są wrocławskimi zabytkami z listy UNESCO) a od 1925 roku prowadził własną działalność projektową. Był autorem koncepcji urbanistycznej WUWA oraz projektantem kilku domów, w tym własnego domu (nr 35) i sekcji szeregowej (nr 13–15).

Lauterbach był zwolennikiem nowoczesności, ale z szacunkiem dla lokalnego kontekstu i tradycji. Jego projekty cechowały się funkcjonalnością, prostotą formy i dbałością o detal. Po wojnie wykładał na politechnikach w Stuttgarcie i Kassel.

Cytat z Heinricha Lauterbacha:

„Nowoczesna architektura nie polega na odrzuceniu tradycji, lecz na jej twórczym przekształceniu w odpowiedzi na potrzeby współczesnego człowieka.”

Theodor (Theo) Effenberger (1882–1968)

Theodor Effenberger był architektem modernistycznym, absolwentem Szkoły Rzemiosł Budowlanych we Wrocławiu i Politechniki w Darmstadt. Współpracował z Maxem Bergiem i Hansem Poelzigiem, był członkiem Werkbundu i aktywnym projektantem osiedli mieszkaniowych na Śląsku. Na WUWA zaprojektował dom dwurodzinny nr 26/27 oraz sekcje szeregowe nr 21 i 22.

Effenberger był umiarkowanym członkiem awangardy, łącząc nowoczesność z elementami tradycyjnej architektury. Po wojnie wykładał w Berlinie i kierował resortem mieszkalnictwa w Akademii Nauk.

Cytat Theodora Effenbergera:

„Architektura powinna być mostem między przeszłością a przyszłością, łącząc tradycję z nowoczesnością.”

W realizacji WUWA uczestniczyli także inni architekci i projektanci, m.in. Paul Heim, Albert Kempter, Emil Lange, Gustav Wolf, Paul Häusler, Moritz Hadda, Ludwig Moshamer. W projektowaniu wnętrz brali udział Anna Rading, Josef Vinecky, Li Vinecky-Thorn oraz przedstawicielki Związku Gospodyń Domowych z Wrocławia, które miały wpływ na funkcjonalność i wyposażenie mieszkań.

Wystawa WUWA spotkała się z dużym zainteresowaniem i szeroką recepcją w prasie. „Schlesische Zeitung” pisała:

„Jaskrawa biel kanciastych, geometrycznych, niskich i wysokich murów. Rozrzutne zastosowanie najszerszych powierzchni szklanych w olbrzymich otworach okiennych, w świetlistych murach ze szklanej cegły. Kontrast pomiędzy zielenią, drzewami a oszczędnymi, funkcjonalnymi formami nowoczesnej architektury. Wszędzie uwidacznia się dążenie do tego, aby nowymi środkami odpowiedzieć na potrzeby nowoczesnych ludzi.”

Nie brakowało jednak krytyki – niektórzy recenzenci zwracali uwagę na chaotyczny układ osiedla, przypadkową orientację budynków czy niedostatki funkcjonalne mieszkań. Mimo to WUWA została uznana za ważny krok w rozwoju nowoczesnej architektury mieszkaniowej.

Warto zatem z Parku Szczytnickiego i po zwiedzeniu Hali Stulecia i Pergoli udać się do pobliskiej WUWA. W niewielu miejscach na świecie na tak niewielkim obszarze można studiować europejski modernizm w swoim rozkwicie. O ile wpisane na listę UNESCO arcydzieła Berga i Poelziga należą do wczesnego stadium modernizmu, o tyle w przypadku WUWA mamy już początek dojrzałego stylu. Tak charakterystyczne dla Wielkiej Wyspy połączenie modernizmu z zielenią dopełnia wspaniałego efektu wystawy.

Oczywiście razi kilka wtrętów. Na pustych przestrzeniach powstało kilka upiornych zlepieńców, irytuje też barbarzyńskie użytkowanie budynku Scharouna. Z tyłu gmachu, gdzie mamy wyjście na ogród w formie wspaniałego betonowego żagla, bulgocze chaos niedbale zaparkowanych samochodów i współczesnych śmietników czy jakichś innych dziwnych instalacji. Tam powinna być zieleń, zaś spragnieni noclegu w tak pięknym i cennym gmachu goście powinni zostawiać swoje samochody na niedalekim parkingu przy Hali Stulecia.

Na poły parkowe ścieżki między budynkami WUWA wyglądają już znacznie lepiej, niż w czasach mojej młodości. Ale wciąż jeszcze brakuje im życia. Sądzę, że powinno się zwiększyć liczbę wewnętrznych ekspozycji na WUWA i może ulokować tu też jakąś ciekawą księgarnię poświęconą modernizmowi i modernistom? Zwiedzający Halę Stulecia i muzeum ulokowane w Pawilonie Czterech Kopuł powinni też w ramach swoich biletów dostawać voucher do zwiedzania ekspozycji na WUWA.

Choć z drugiej strony, jako lokalny mieszkaniec i „krótkozasięgowy” turysta w tym wypadku wcale tak do końca nie chcę, aby do WUWA zjeżdżały się gigantyczne tłumy. Więc lepiej zapomnijcie o moich radach, a zamiast zwiedzać WUWA pooglądajcie sobie moje i innych zdjęcia i zapomnijcie o tym temacie.

Może zainteresuje Cię również...

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

jeden × jeden =