O mnie

Złote wodospady saksofonu tenorowego

Ta improwizacja powstała z brzmienia saksofonu tenorowego odnalezionego w elektronicznym flecie Roland Aerophone Brisa. Instrument przemówił głosem ciepłym, głębokim i ochrowym, łączącym miękkość oddechu z szeroką, ziemistą siłą. Muzyka od pierwszych chwil miała w sobie wyraźne oparcie. Melodia wyrastała z głębi, z powolnego kołysania i z ciepłego pulsu, który nadawał jej kształt. Saksofon tenorowy prowadził frazy swobodnie, ale nie lekko — raczej z pełnym, nasyconym brzmieniem, które pozwalało każdemu dźwiękowi dojrzewać. Pierwszą warstwą utworu jest pomruk płodnej ziemi — niski, ochrowy i szczęśliwie obecny. To on daje muzyce ciężar, spokój i zakorzenienie. Dzięki niemu głos saksofonu pozostaje blisko materii, skały, wody i ciepłego oddechu ziemi. Nad tym pomrukiem budzi się druga pieśń: dzika, złota i jasna. Przychodzi jako rozświetlenie głębi, jako radość, która nie odrywa się od ziemi, lecz wypływa z niej silnym, ciepłym nurtem. Obie pieśni splatają się w jeden ruch — ziemisty i świetlisty zarazem. W kulminacji improwizacja przywołuje obraz skalnych wodospadów pełnych złotej wody. Kaskady migoczą w świetle, a nad nimi pojawiają się złote orły, tańczące nad spadającą falą. Saksofon tenorowy staje się tu głosem dużego krajobrazu: głębokiego, żywego, pełnego siły i radości. „Złote wodospady saksofonu tenorowego” to utwór o szczęściu, które wyrasta z głębi i przechodzi w szeroki, świetlisty przepływ. O dwóch pieśniach — ziemistej i złotej — splecionych w muzykę ciepła, wolności i wielkiego, jasnego poruszenia.

Może zainteresuje Cię również...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

szesnaście − jeden =