O mnie

Złoty deszcz bawu

Ta improwizacja powstała z brzmienia bawu odnalezionego w elektronicznym flecie Roland Aerophone Brisa. Instrument przemówił głosem ciepłym, miękkim i trzcinowym, bliskim ziemi, wodzie oraz spokojnemu oddechowi po deszczu. Muzyka od początku miała w sobie poczucie narodzin. Melodia nie pojawiła się jako gotowa forma, lecz jak coś, co dopiero wyłania się z ciepła, wilgoci i światła. Bawu prowadzi ją łagodnie, z delikatną chropowatością i naturalną prostotą, dzięki którym dźwięk pozostaje bliski krajobrazowi. Pierwszą warstwą utworu jest pomruk płodnej ziemi — gliniany, gęsty i ciepły. To on nadaje muzyce głębię oraz poczucie zakorzenienia. W jego obecności brzmienie bawu staje się nie tylko melodyjne, ale też organiczne, jakby wyrastało z ziemi rozgrzanej słońcem po deszczu. Nad tym pomrukiem budzi się druga pieśń: dzika, złota i szczęśliwa. Przychodzi jako rozświetlenie, jako radość, która nie oddala się od ziemi, lecz wyrasta z niej pełnym, ciepłym blaskiem. Obie pieśni splatają się w jeden oddech — ziemisty i świetlisty zarazem. W kulminacji improwizacja przywołuje obraz świata zarumienionego od złotego deszczu. Między trzcinami pojawiają się ważki, powietrze drży światłem, a krople wody niosą ciepło słońca. Bawu staje się tu głosem tego krajobrazu: delikatnym, głębokim i pełnym życia. „Złoty deszcz bawu” to utwór o narodzinach melodii z gliny, wody i światła. O dwóch pieśniach — ziemistej i złotej — które spotykają się w muzyce ciepła, radości i spokojnego rozkwitu.

Może zainteresuje Cię również...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

15 + 16 =